19 8355 0009 0001 6623 2000 0005 

GBS BANK w Barlinku

Nr konta parafii

pocztaparafialna@gmail.com

(48) 95-7479412

Parafia Rzymskokatolicka p.w. Św.Wojciecha BM

ul. Moniuszki 23, 74-320 Barlinek

Kontakt

Adres

Parafia p.w. Św. Wojciecha Biskupa Męczennika w Barlinku

Święty Wojciech - Patron naszej parafii

Święty Wojciech, biskup i męczennik

Wojciech urodził się ok. 956 roku w możnej rodzinie Sławnikowiców w Lubicach (Czechy). Ojciec jego, Sławnik, był głową możnego rodu, spokrewnionego z panującą wówczas w Niemczech dynastią saską, zaś matka Wojciecha, Strzeżysława, pochodziła z rządzącej państwem czeskim rodziny Przemyślidów. Wojciech był przedostatnim z siedmiu synów księcia Sławnika. Według pierwotnych planów ojca Wojciech miał być rycerzem. Prawdopodobnie jednak o przeznaczeniu Wojciecha do stanu duchownego, zdecydowała jego choroba - rodzice złożyli ślub, że gdy syn wyzdrowieje będzie oddany Bogu na służbę. Przyczyna mogła być też inna, w owych czasach był zwyczaj, że gdy rodzina można miała więcej synów czy córek, młodsze kierowała przeznaczała do stanu duchownego.

W 968 roku papież Jan XIII, dzięki inicjatywie cesarza Ottona I, ustanowił w Magdeburgu metropolię, jako biskupstwo misyjne dla nawracania zachodnich Słowian. Pierwszym arcybiskupem tego miasta został św. Adalbert. W 972 roku, 16-letniego Wojciecha wysłano pod jego opiekę. Na dworze metropolity, w latach 972-981, kształcił się w szkole katedralnej, pod czujnym okiem znanego uczonego Otryka, przygotowując się do swoich przyszłych obowiązków duchownych. Tam też otrzymał sakrament bierzmowania, na którym z wdzięczności dla metropolity przybrał jego imię - Adalbert. W roku 981, po 10 latach pobytu w Magdeburgu, w wieku 25 lat, św. Wojciech wrócił do Pragi.

 

Od roku 973 biskupem łacińskim Pragi i Czech był Dytmar, z pochodzenia Niemiec, który niedługo po przyjeździe Wojciecha do Pragi ciężko zachorował. Wojciech był jednym z tych, którzy czuwali przy łożu konającego. Umierający biskup głośno wyznawał swe winy i czynił sobie gorzkie wyrzuty z powodu niewystarczającej gorliwości w wypełnianiu swoich obowiązków i posłannictwa. Dla młodego kapłana było to wydarzenie wstrząsające. W życiu Wojciecha przyszedł czas na głęboką refleksję, pokutę i modlitwę. Niedługo po tym przeżyciu libicki książę, z racji wysokiego wykształcenia i pozycji społecznej niespodziewanie znalazł się w centrum wydarzeń. Po śmierci biskupa Dytmara (w styczniu 982 roku), Zjazd w Lewym Hradcu, pod przewodnictwem księcia Bolesława, na jego następcę wytypował św. Wojciecha. Tę nominację w roku 983 zatwierdził cesarz Otton II. W tym samym roku, 29 czerwca odbyła się konsekracja św. Wojciecha na biskupa, której dokonał metropolita Moguncji, św. Willigis. Św. Wojciech był drugim biskupem Pragi, pierwszym narodowości czeskiej.

Wojciech wszedł do swojej biskupiej stolicy, Pragi, boso. Miał wtedy 26 lat. Swoje, niezbyt wielkie, dobra biskupie rozdzielił na utrzymanie budynków i sprzętu kościelnego, na potrzeby kleru i na ubogich, którym poświęcał wiele czasu wysłuchując ich skarg i próśb. Odwiedzał więzienia, a przede wszystkim targi niewolnikami, Praga bowiem leżała na szlaku handlowym ze wschodu na zachód. Handlem ludźmi zajmowali się Żydzi, dostarczający krajom mahometańskim niewolników. Biograf pisze, że św. Wojciech miał pewnej nocy sen, w którym usłyszał skargę Chrystusa: „Oto ja jestem znowu sprzedany, a ty śpisz".

 

Sytuacja Kościoła w Czechach w owym czasie była trudna. Był on uzależniony od kaprysu możnych i władcy. Nie mniejsze kłopoty miał św. Wojciech z duchownymi. Wprowadzenie zasad życia wspólnego szło opornie wśród duchowieństwa katedralnego. Św. Bruno z Kwerfurtu stwierdza, że „duchowni żenili się jawnie". Możnych i władcę zraził sobie Wojciech przypomnieniem zakazu wielożeństwa, gromieniem za wiarołomność oraz za związki małżeńskie z krewnymi. Nie liczono się ze świętami, łamano posty. Kiedy Wojciech zobaczył, że jego napomnienia są daremne, a złe obyczaje dalej się szerzą, po pięciu latach rządów (983-988), postanowił opuścić swą stolicę. Najpierw udał się po poradę do Moguncji, do metropolity Willigisa, który równocześnie pełnił funkcję kanclerza państwa. Następnie skierował swoje kroki, za jego zgodą, do Rzymu, aby u papieża szukać rady i prosić o zwolnienie z powierzonych mu obowiązków. Od cesarzowej Konstantynopola otrzymał Wojciech zasiłek w srebrze, aby po zrzeczeniu się biskupstwa miał pieniądze na swoje utrzymanie. Wojciech rozdał jednak srebro między ubogich, a orszak biskupi odprawił do Czech.

Papież Jan XV przyjął z serdecznością udręczonego biskupa Pragi. Nie zwolnił go wprawdzie z obowiązków, ale pozwolił mu na pewien czas od nich się oddalić. Św. Wojciech postanowił udać się pieszo z bratem Radzimem z pielgrzymką do Ziemi Świętej. Kiedy był w drodze na Monte Cassino tamtejsi mnisi chcieli go zatrzymać u siebie, aby wyświęcał ich kościoły i mnichów na kapłanów - byli oni wtedy w zatargu z miejscowym biskupem. Święty jednak nie zgodził się, udał się dalej na południe do Gaety, tu spotkał się ze słynnym mnichem bazyliańskim, św. Nilem. Ten poradził mu, aby wstąpił do Benedyktynów w Rzymie. Tak też św. Wojciech uczynił. Przyjął go w opactwie św. Bonifacego i Aleksego na Awentynie przełożony Leon. Wraz ze swoim bratem, bł. Radzimem, w Wielką Sobotę w roku 990 złożył św. Wojciech profesję zakonną. Choć był biskupem, z wielką pokorą wypełniał wszystkie obowiązki zakonne. Działo się to w latach 989-992.

 

W czasie nieobecności św. Wojciecha diecezją praską zarządzał biskup Miśni, Falkold. Po jego śmierci w 992 r. Czesi udali się do metropolity w Moguncji, aby zmusił św. Wojciecha do powrotu. Ten przez posłów wysłał dwa listy: do Wojciecha i do papieża. Papież zwołał Synod i po naradzie nakazał Wojciechowi wracać do Pragi. Po trzech i pół roku Wojciech opuścił klasztor, zabrał ze sobą kilkunastu zakonników z opactwa i założył nowy klasztor w Brzewnowie, pod Pragą. Potem przystąpił do budowy kościołów tam, gdzie były osady ludzkie. Dotąd budowano je przy grodach możnych panów. W porozumieniu z księciem wprowadzono dziesięciny, aby Kościołowi w Czechach zapewnić stałe dochody. Wojciech wysłał misjonarzy na Węgry. Sam też tam się udał. Jest prawdopodobne, że udzielił chrztu świętego św. Stefanowi, przyszłemu władcy Węgier. Obiecujące poczynania Wojciecha zakończyły się szybko klęską. Zaważył na tym bezpośrednio wypadek, otóż na dworze książęcym w Pradze pochwycono na cudzołóstwie kobietę z możnego rodu Werszowców. Urażony śmiertelnie mąż zamierzał ją zabić. Ta udała się po pomoc do św. Wojciecha, który udzielił jej azylu w klasztorze Benedyktynek, w pobliżu zamku, przy kościele św. Jerzego. Siepacze jednak wywlekli ofiarę i zamordowali ją na miejscu. Wojciech rzucił na nich klątwę. W akcie zemsty 28 września 995r. Werszowcowie napadli na rodzinny gród św. Wojciecha. Gród spalono, ludność zapędzono w niewolę, wymordowano czterech braci św. Wojciecha wraz z ich żonami i dziećmi. Ocalał tylko najstarszy brat św. Wojciecha, Sobiebór, który w tym czasie był poza granicami Czech. Załamany, po trzech latach pobytu w Czechach Wojciech udał się potajemnie do Rzymu. Przyjęto go serdecznie na Awentynie. Również i tym razem Papież okazał mu dużo życzliwości.

 

Niestety, w 996 r. Jan XV zmarł. W maju 996 r. odbył się w Rzymie Synod, na którym metropolita Moguncji, św. Willigis, oskarżył Wojciecha, że ten bezprawnie opuścił swoją stolicę. Synod, pod groźbą klątwy nakazał Wojciechowi powrót. Wojciech udał się więc do Moguncji, czekając na decyzję cesarza, gdyż tylko on mógł siłą wprowadzić Wojciecha do zbuntowanej przeciwko swojemu pasterzowi Pragi. Ponieważ cesarz zwlekał z wyprawą orężną czekając, aż Czesi sami uznają swoją winę, Wojciech udał się w tym czasie do Francji. Kiedy zaś Czesi przysłali Wojciechowi ostateczną odpowiedź, że nie godzą się na jego powrót, jesienią 996 roku, za zgodą Ottona III, biskup udał się do Polski, z postanowieniem oddania się pracy misyjnej wśród pogan.

 

Król Polski, Bolesław Chrobry ucieszył się na wiadomość, że do Polski przybyć ma biskup Wojciech. Słyszał o nim wiele od jego rodzonego brata Sobiebora, któremu wcześniej udzielił schronienia. Król chciał zatrzymać Wojciecha u siebie, jako pośrednika w misjach dyplomatycznych. Kiedy jednak Wojciech stanowczo odmówił i wyraził chęć pracy wśród pogan, powstała myśl nawrócenia Wieletów na zachodzie. Z powodu trwającej tam wojny urządzono wyprawę misyjną do Prus. Bolesław Chrobry dał Wojciechowi do ochrony 30 wojów. Biskupowi towarzyszył jego brat Radzim i subdiakon Benedykt Bogusza, służący za tłumacza, znawca języka pruskiego. Działo się to wczesną wiosną 997 roku. Wojciechowi przypisuje się powstanie pierwszego klasztoru benedyktyńskiego na ziemiach polskich. Za swojego fundatora uważają go opactwa w Międzyrzeczu, Trzemesznie i w Łęczycy.

 

Płynąc Wisłą Wojciech dotarł do Gdańska, gdzie przez kilka dni głosił Ewangelię tamtejszym Pomorzanom. Stąd udał się w dalszą drogę. Aby nie nadawać swojej misji charakteru wojennej wyprawy, Wojciech oddalił żołnierzy. 

Już podczas pierwszego spotkania z pruskimi rybakami, święty Wojciech - który nie mógł się z nimi porozumieć - został uderzony wiosłem. Później został jednak otoczony opieką jednego z lokalnych możnowładców, co pozwoliło mu stanąć przed pruskim wiecem, na którym przekonywał do przyjęcia chrześcijaństwa. Prusom nie przypadły do gustu argumenty świętego Wojciecha i kazali mu opuścić swoje tereny. Misjonarz pozostał na obrzeżach ich kraju, wciąż mając zamiar prowadzić chrystianizację. 23 kwietnia 997 r. w pobliżu dzisiejszego Pasłęka (okolicy Elbląga lub Tękit (Tenkitten)) został zaskoczony w świętym gaju przez pruskiego kapłana o imieniu Sicco i towarzyszących mu strażników. Zbrojony tłum Prusaków otoczył trzech misjonarzy: św. Wojciecha, bł. Radzima i subdiakona Benedykta Boguszę. Rzucono się na nich i związano. Zaczęto bić Wojciecha i zawleczono go na pobliski pagórek. Tam pogański kapłan zadał mu śmiertelny cios. Potem sześć włóczni przebiło jego ciało, odcięto mu głowę i wbito ją na żerdź, a przy zwłokach pozostawiono straż. Wojciech zginął w wieku 41 lat.

 

Po pewnym czasie wypuszczono na wolność błogosławionego Radzima i kapłana Benedykta aby zanieśli do księcia propozycję wymiany ciała św. Wojciecha za odpowiedni okup. Bolesław Chrobry sprowadził jego ciało najpierw do Trzemeszna, a potem do Gniezna. Cesarz Otto III na wiadomość o śmierci męczeńskiej przyjaciela natychmiast zawiadomił o niej papieża z prośbą o kanonizację. Była to pierwsza w dziejach Kościoła kanonizacja ogłoszona przez papieża, gdyż dotąd ogłaszali ją biskupi miejscowi. Na żądanie papieża sporządzono najpierw spisanie żywota świętego Wojciecha na podstawie zeznań naocznych świadków: bł. Radzima i Benedykta. Na tej podstawie papież Sylwester II jeszcze przed rokiem 999 dokonał uroczystego ogłoszenia Wojciecha świętym. Dzień święta wyznaczył zgodnie ze zwyczajem na dzień jego śmierci, czyli na 23 kwietnia. Wtedy także zapadła decyzja utworzenia w nowej metropolii w Gnieźnie, której patronem został św. Wojciech, a pierwszym arcybiskupem został brat Wojciecha Radzim – Gaudenty.

 

W marcu roku 1000 Otto III odbył pielgrzymkę do grobu św. Wojciecha w Gnieźnie. Odbiło się to silnym echem w Europie. Nie wszyscy byli zadowoleni. Bolesław Chrobry przygotował bardzo dokładnie zjazd. Przyjął cesarza z przepychem. Drużyna księcia prowadziła orszak cesarza od granic państwa. Woje byli ubrani w jednakowe stroje, co urzekło Ottona. Uznał on i potwierdził istnienie niezależnej prowincji kościelnej - podczas spotkania z Bolesławem Chrobrym została uroczyście proklamowana Metropolia gnieźnieńska z podległymi jej diecezjami w Krakowie, Kołobrzegu i Wrocławiu. Bolesław jako władca państwa uzyskał prawo do wyznaczania biskupów na te stolice. Otto III opuścił Polskę obdarowany relikwią ramienia św. Wojciecha. Jej jedną część umieścił w Akwizgranie, a drugą na wysepce na rzece Tybr w Rzymie, w obu miejscach fundując kościoły pod wezwaniem św. Wojciecha. Wśród rzymskich pamiątek po św. Wojciechu wyróżnia się studzienka, która powstała na przełomie X i XI w. na życzenie cesarza Ottona III. Jest na niej wyrzeźbiony najstarszy wizerunek Świętego. Studzienka znajduje się w kościele św. Bartłomieja na Wyspie Tyberyjskiej w Rzymie.

 

Św. Wojciech jest jednym z trzech głównych patronów Polski (obok NMP Królowej Polski i św. Stanisława ze Szczepanowa). Jego kult szybko ogarnął Węgry, Czechy oraz kolejne kraje Europy. Jest patronem archidiecezji gnieźnieńskiej, gdańskiej, warmińskiej i diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej oraz miast, m. in. Gniezna, Trzemeszna, Serocka. Ku czci św. Wojciecha zostały wykonane słynne drzwi gnieźnieńskie, jedno z największych dzieł sztuki średniowiecznej XII wieku w Polsce, na których w 18 obrazach-płaskorzeźbach, wykonanych w brązie przedstawiono sceny z życia św. Wojciecha.

W ikonografii, Święty występuje w stroju biskupim, w paliuszu, z pastorałem. Jego atrybuty to orzeł, wiosło oraz włócznie, od których zginął.

 

Dokonania św. Wojciecha

 

Św. Wojciech - był to mąż święty i wielki nie tylko z modłów i umartwień, lecz z czynów wielkich, pełnych doniosłości historycznej. Był politykiem kościelnym na europejską skalę. Głosu jego słuchano nie tylko w rodzinnych Czechach, w spokrewnionej Polsce, ale w Niemczech, a nawet w Rzymie i w Paryżu.

 

Jakiś czas bywał Wojciech na Węgrzech, gdzie ochrzcił przyszłego króla Stefana I. Bywał na dworze cesarza niemieckiego Ottona III, którego był spowiednikiem, powiernikiem i doradcą. W czasie długich pobytów za granicą dał się poznać elitom ówczesnego chrześcijaństwa zachodniego jako człowiek wyjątkowej świętości. Młody cesarz Otton III, jak i papież Sylwester II mieli dla niego najwyższe uznanie. Gdy Wojciech skierował swe kroki do Polski, zatrzymał się w Krakowie, w Opolu, a po przybyciu do Gniezna przyjęty został przez Bolesława Chrobrego z serdeczną gościnnością i czcią. Z pomocą księcia Bolesława rozpoczął misję chrystianizacji kraju pogańskich Prusów. Udał się do Gdańska, gdzie przeprowadził masowy chrzest i rozkazał wycięcie świętego dębu. Tam też, w okolicach Elbląga, zginął męczeńską śmiercią z rąk pogan.

 

Chrobry maksymalnie wykorzystał sytuację, jaka powstała po śmierci Wojciecha. Wcześniej jedynie cesarstwo prowadziło działania misyjne. Śmierć Wojciecha w czasie misji zorganizowanej przez Bolesława przydawała polskiemu księciu ogromnego prestiżu w oczach zachodnich chrześcijan.

Pogrzebane w Gnieźnie relikwie biskupa stały się fundamentem założonej w roku 1000 przez jego przyjaciela, cesarza Ottona III, archidiecezji. Gniezno - w przeciwieństwie do podległej Moguncji Pragi - stało się niezależną archidiecezją, z czym długo nie mogły się pogodzić metropolie niemieckie, które do tamtej pory posiadały zwierzchnictwo nad wszystkimi powstającymi na terenach słowiańskich biskupstwami obrządku zachodniego.

O wadze związanego z relikwiami kultu tak ważnego świętego - pierwszego męczennika i świętego słowiańskiego, którego relikwie złożono w Akwizgranie - stolicy cesarstwa i Rzymie - stolicy zach. chrześcijaństwa w poświęconych mu klasztorach niech świadczy to, że relikwie św. Wojciecha oraz jego brata Radzima złożone w katedrze gnieźnieńskiej zostały wywiezione do Czech przez księcia Brzetysława I, który w 1038 najechał na Polskę. Do dziś znajdują się one w katedrze św. Wita.

 

Cesarz Otton III wyruszył w 1000 roku z pielgrzymką do grobu św. Wojciecha najprawdopodobniej w celu uzyskania jego ciała i przewiezienia do Akwizgranu. Jednak od Bolesława Chrobrego uzyskał jedynie relikwiarz z ramieniem Wojciecha, którego część złożono w Akwizgranie, a część w Rzymie w kościele ufundowanym pod jego wezwaniem na wyspie na Tybrze. Zjazd Gnieźnieński w roku 1000 miał zarówno znaczenie polityczne, gdyż zaowocował uznaniem państwa polskiego przez cesarstwo, jak i znaczenie kościelne, gdyż przy grobie św. Wojciecha została proklamowana pierwsza polska metropolia: Gniezno, w skład której weszły biskupstwa w Krakowie, Wrocławiu i Kołobrzegu. Arcybiskupem gnieźnieńskim został brat św. Wojciecha – Radzim-Gaudenty.

 

W 1928 roku rzymskie relikwie przekazano Polsce na prośbę ówczesnego Prymasa Polski, kardynała Augusta Hlonda (przechowywane w skarbcu gnieźnieńskim).W 1923 skradziono z gnieźnieńskiej katedry relikwiarz z rzekomo odnalezioną w 1127 roku (według Roczników Polskich) głową świętego. W nocy z 19 na 20 marca 1986 r. z Archikatedry Gnieźnieńskiej zniknął wykonany przez holenderskiego złotnika Petera von der Renena w roku 1662 srebrny relikwiarz św. Wojciecha. Został on przetopiony. Sprawcy tego incydentu zostali ukarani. W roku 1999 staraniem ks. kan. Zbigniewa Łuczaka z kapituły łęczyckiej jedna z gnieźnieńskich relikwii trafiła do kolegiaty w Tumie koło Łęczycy, stojącej w miejscu, gdzie według późnej tradycji, która nie ma pokrycia w źródłach historycznych, miano za sprawą św. Wojciecha i Bolesława Chrobrego ustanowić pierwsze w Polsce opactwo benedyktynów.

 

Trudno przecenić znaczenie Św. Wojciecha w historii Polski i polskiego Chrześcijaństwa. Pierwszy i najważniejszy patron Polski już po śmierci sprawił, że młode państwo polskie zostało uznane w zachodnim świecie i stało się w 1025 roku królestwem. Kult świętego jest pielęgnowany już od ponad tysiąca lat i jest fundamentem polskiej państwowości.